• Trener Francji pyta Pana Boga:
    - Panie Boże, za ile lat Francja zostanie mistrzem świata?
    - Za 6 lat.
    - O, nie! To nie za mojej kadencji - odpowiada trener.
    Na to trener reprezentacji Polski pyta Pana Boga:
    - Panie Boże, za ile lat Polska zostanie mistrzem świata w piłce nożnej?
    - Nie za mojej kadencji - odpowiada Pan Bóg.

  • Finał mistrzostw świata. Pełen stadion, na całym stadionie, tylko jedno puste miejsce a obok niego siedzi jakiś samotny facet. Po meczu jeden z kibiców pyta tego faceta:
    - Czy to wolne miejsce należało do Pana?
    - Tak, miałem iść z żoną na ten mecz, ale zmarła.
    - To dlaczego nie poszedł Pan z kimś z rodziny albo znajomym?
    - Wszyscy są na pogrzebie...

  • Siedem złotych, trzy srebrne, dwa trzonowe i pięć mlecznych - takie były rezultaty ostatniego występu polskiej reprezentacji w boksie.

  • - Zobaczycie, wygra ten, który biegnie w czerwonym krawacie.
    - To nie krawat, to język.

  • Po meczu do Rasiaka podchodzi młody kibic, prosząc go o pięć autografów.
    - Dlaczego aż pięć?
    - Bo za pięć pańskich mogę otrzymać jeden autograf Dudka!

  • Podczas strajku kolejarzy do dwóch siedzących przy piwku maszynistów podchodzi trzeci i pyta co nowego słychać:
    - A wiesz stary - jedziemy jak zwykle z Heńkiem na trasie do Szczecina, nagle patrzymy - a przy torach leży rozebrana laska... mówię ci - tak ze dwadzieścia latek, pięknie opalona ...
    ... no to ja po hamulcach, zatrzymaliśmy cały skład
    - I wzięliśmy ją do lokomotywy ...
    - I co ???
    - No jak to co? całą drogę do Szczecina i z powrotem - najpierw ja, potem Heniek. znowu ja, potem on dwa razy, no a potem obaj... jakie ciałko... stary !!! ale była jazda ....
    - No tego chłopaki .... a .... do buzi brała ???
    - E no co ty stary !!! Głowy to myśmy nie znaleźli

  • Motocyklista jadący z prędkością 230 km/h zobaczył przed sobą małego wróbelka na wysokości twarzy. Starał się jak mógł, żeby go uniknąć, ale przy tej prędkości nic się nie dało zrobić. Uderzony ptak przekoziołkował i opadł na asfalt. Motocyklista, poruszony trochę wyrzutami, zatrzymał się i wrócił po ptaka. Ponieważ wyglądało na to ze wróbelek żyje, zabrał go z asfaltu. W domu umieścił go w klatce, włożył do niej trochę jakiegoś pożywienia i wodę w miseczce.
    Rano wróbelek ocknął się. Popatrzył na wodę, popatrzył na jedzenie, popatrzył na pręty klatki przed sobą i mówi: O kur..a, zabiłem motocyklistę.

  • Leci Amerykanin polskimi liniami lotniczymi.
    Podchodzi do niego miła stewardessa i pyta:
    - Życzy Pan sobie obiad?
    - A co jest do wyboru?
    - Tak lub nie.

  • Mistrz Polski w skokach spadochronowych wspomina swój "pierwszy
    raz":
    - Wyskoczyłem z samolotu i poczułem się jak ptak...
    - Taki wolny ? - przerywa jeden ze słuchaczy.
    - Nie po prostu leciałem i srałem...

  • Kolega podwozi kolegę nowym samochodem:
    - Nie wiesz, jak często trzeba zmieniać olej?
    - Nie wiem, ale mój kolega zmienia co 5 lat.
    - A co ma?
    - Budę z frytkami.