• Przychodzi pani ze swoją córką do cyrku i pyta, czy może dostać pracę.
    Dyrektor cyrku pyta:
    - A co panie potrafią?
    - Już pokazujemy...
    Córka położyła na podłodze piłeczkę od tenisa, zrobiła nad nią szpagat i... piłeczki nie ma.
    Na to zdziwiony dyrektor:
    - No nieźle... A co pani potrafi?
    Kobieta odpowiada:
    - Ja to samo, tylko że z piłeczką do footballu.

  • W nadmorskim kurorcie panika. Wszyscy się pochowali, bo z cyrku uciekły dwa lwy. Poszły na plażę, usiadły nad brzegiem morza i jeden z nich mówi:
    - Zupełnie nie rozumiem tych ludzi. Pełnia sezonu, a tu ani żywej duszy.

  • Facet w cyrku wychodzi na arenę z krokodylem. Staje na środku i kopie krokodyla w dupę. Krokodyl rozdziawił paszczę, a facet rozpina rozporek, wyciąga fiuta i kładzie krokodylowi na zęby. Potem bierze deskę i napierdala krokodyla po głowie. Krokodyl nic, tylko mu oczy z bólu łzawią. Po pięciu minutach napierdalanki wyciąga fiuta, krokodyl zamyka paszczę, a facet podchodzi do publiki i pyta:
    - Proszę państwa, kto z Państwa chce spróbować tego samego; gwarantuję pełnię bezpieczeństwa; bez obaw - nic nikomu się ni stanie!
    W cyrku cisza, przez dłuższy czas nikt się nie zgłasza, po chwili z trzeciego rzędu podnosi się stara babcia i mówi:
    - Ja tam może bym spróbowała, tylko żeby pan mnie tą deską po głowie tak nie walił...

  • Młody tygrys po raz pierwszy w życiu bierze udział w cyrkowym pokazie tresury.
    Zaciekawiony pyta matkę:
    - Kto tam siedzi?
    - To są widzowie. Ale ich nie musisz się bać, przecież widzisz, że wszyscy są za kratami.

  • W cyrku treser wychodzi na scenę z krokodylem, bierze drewnianą pałę i wali krokodyla w łeb. Krokodyl otwiera paszczę, a facet wyciąga członka i wkłada go krokodylowi do pyska. Facet znowu bierze pałę i wali go w łeb – krokodyl zamyka paszczę. Na sali konsternacja, ale facet spokojnie znów wali go pałą w łeb i krokodyl otwiera paszczę, facet wyciąga przyrodzenie, pokazuje całego członka zdumionej publiczności i mówi:
    – A może ktoś z państwa chciałby spróbować tego numeru?
    Zgłasza się jakaś kobieta:
    – Ja bym chciała, tylko niech pan tak mocno nie bije po głowie.

  • Właściciel cyrku poszedł do baru, a tam wszyscy skupili się przy stole, gdzie odbywało się małe przedstawienie. Na stole stał przewrócony do góry dnem garnek, a na nim tańczyła kaczka. Właściciel cyrku był tak zachwycony, że postanowił kupić kaczkę od jej właściciela. Po pewnym czasie pertraktacji ustalili kwotę 10 tys. dolarów za kaczkę i garnek. Trzy dni później wraca wściekły właściciel cyrku:
    - Twoja kaczka to oszustwo! Postawiłem ją na garnku przed całą publicznością, a ona nawet nie zrobiła jednego kroku!
    - No - rzekł właściciel kaczki - a pamiętałeś, żeby zapalić świeczkę pod garnkiem?

  • - Wyobraź sobie, wczoraj w cyrku byłem świadkiem, jak lew pożarł swego tresera! Co za koszmarny dramat!
    - I co, kazano dopłacić wam za ten nadprogramowy numer?
    - Ależ skąd...
    - To gdzie ten dramat?!